biznesowi
0
Jesteś zalogowany jako: Adam Kowalski
Wróć

Upadające centra handlowe

31.08.2018

Wielkopowierzchniowe centra handlowe wkroczyły do Polski wraz z pojawieniem się kapitalizmu. Wcześniej Polacy znali je jedynie z filmów i zagranicznych wycieczek. Dzisiaj nie są już dla nikogo nowością, a na Zachodzie ich pozycja jest wręcz zagrożona. Kwestią czasu jest, kiedy zachodni kryzys pojawi się również w Polsce

Obecnie najwięcej galerii handlowych znajduje się w Warszawie, Poznaniu oraz Wrocławiu. Z kolei najmniejszym nasyceniem powierzchnią handlową wśród większych miast charakteryzuje się aglomeracja szczecińska. Kilka lat temu galerie handlowe zaczęły pojawiać się również w mniejszych miejscowościach. Jednak wraz ze wzrostem ich liczby zauważalne jest coraz mniejsze zainteresowanie nimi ze strony klientów.

Kryzys za oceanem

Popularne w USA shopping malle przechodzą obecnie największy kryzys w historii. Od dłuższego czasu likwiduje się je na potęgę w związku z intensywnym rozwojem handlu internetowego oraz zmianą nawyków zakupowych mieszkańców kraju. Wiele wiodących marek całość lub część swojej sprzedaży przeniosło w ostatnim czasie do sieci. Zamknięcie sklepów przez popularne firmy sprawia, że ruch w galeriach drastycznie spada. Szacuje się, że w efekcie rewolucji internetowej w całym kraju w ciągu najbliższych kilkunastu lat zlikwidowane zostanie aż 30 proc. centrów handlowych. W pewnym stopniu uzasadnione jest to również zbyt dużą ilością tego typu obiektów. Dla porównania nasycenie powierzchnią handlową w Polsce w 2017 roku wynosiło średnio 0,3 m kw. na mieszkańca, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych wskaźnik ten osiągnął aż 2,5 m kw. na osobę!

Zakaz handlu w niedzielę? Strach ma wielkie oczy

Czy zakaz handlu w niedzielę spowoduje lawinę zamknięć centrów handlowych w Polsce? Pomimo obaw sprzedawców okazuje się, że wprowadzenie tego przepisu nie spowodowało na razie załamania rynku. Zaobserwowano wręcz, że poziom sprzedaży towarów spożywczych w niektóre weekendy wzrósł. I to nie tylko w dni poprzedzające „niehandlowe” niedziele. Wszystko przez to, że w związku z ograniczeniem dni zakupowych Polacy przyzwyczaili się do kupowania żywność na zapas. Swój wkład w podniesienie poziomu sprzedaży włożyły również same sklepy, które wydłużyły godziny pracy w dni handlowe oraz zaczęły organizować liczne promocje. Spadek obrotów w związku z wprowadzeniem niehandlowych niedziel zanotowano jedynie w sklepach z odzieżą oraz w usługach. Co z małymi sklepami osiedlowymi? Ich sytuacja nie jest do końca oczywista. Choć na pozór wydawałoby się, że nowa ustawa sprawi, że ich obroty wzrosną okazuje się, że może stać się zupełnie odwrotnie. Dla porównania zakaz handlu w niedzielę wprowadzono w ostatnich latach na Węgrzech. Ustawa miała na celu wsparcie właścicieli małych sklepów. Stało się jednak odwrotnie – nowe przepisy zmobilizowały Węgrów do robienia zakupów na zapas w obiektach wielkopowierzchniowych, a małe sklepy zaczęły się masowo zamykać. Ostatecznie zakaz handlu w niedzielę został w tym kraju uchylony już po roku.

Jaki los czeka polskie centra handlowe?

Na pytanie czy Polsce grozi taki sam kryzys jak w USA, managerowie centrów handlowych odpowiadają bardzo podobnie. Nie brakuje im optymizmu i przekonania, że na uniknięcie upadania galerii na niespotykaną skalę mamy jeszcze czas. Polskie centra handlowe w przeciwieństwie do tych amerykańskich czy brytyjskich nie pełnią roli jedynie klasycznych domów towarowych. Znajdują się w nich również strefy rozrywkowe, restauracje, biura, a nawet stacje ładowania pojazdów elektrycznych. Organizowane są też różnego rodzaju kursy i eventy, często prowadzone przez znanych celebrytów. Aby pozyskać klientów i utrzymać się na rynku, galerie prześcigają się wręcz w tworzeniu bardziej nowoczesnych wnętrz i unikalnych ofert rozrywkowych. Nie zmienia to jednak faktu, że rozwój trendu zakupów przez Internet daje centrom handlowym mocno w kość. Według danych Polskiej Rady Centrów Handlowych już w 2017 r. zakupy online robiło aż 54 proc. polskich internautów, czyli około 15 mln osób. To samo źródło podaje, że najczęściej kupowanymi przez Internet produktami są między innymi: elektronika, odzież oraz książki. Czyli wszystko to, co znajduje się w ofercie centrów handlowych. Z badań „E-commerce 2017” wynika, że internauci na odzież wydają średnio 82 zł miesięcznie, na obuwie 77 zł, a na książki 37 zł. Gdyby nie Internet, klienci środki te wydawaliby zapewne w centrach handlowych. Obecnie zmieniły się również oczekiwania klientów, którzy coraz więcej zarabiają i mają porównanie, co oferują np. centra handlowe w krajach Azji czy Ameryki.

Ci, którzy nie wytrzymali

Niektóre centra handlowe pomimo starań przegrały w walce o klienta i musiały się zamknąć lub przeprowadzić restrukturyzację. W Polsce takich przypadków było jednak jak dotąd bardzo mało. Ponadto są one raczej wynikiem nieudolnego zarządzania obiektami lub nietrafionych pomysłów na biznes niż początkiem masowego zamykania się centrów handlowych.

Wśród upadających galerii znalazło się Centrum Handlowe Sosnowiec, które zostało otwarte z wielką pompą z 2001 roku. Jego problemy rozpoczęły się po 15 latach działalności, gdy zaczęło uzyskiwać coraz gorsze wyniki finansowe, zwiększyła się konkurencja i rozwiązana została umowa z hipermarketem Real. W czerwcu 2016 roku ogłoszono jego ostateczne zamknięcie. Była to pierwsza w Polsce zamknięta galeria handlowa. Jej budynek został niezwłocznie rozebrany, a plac przeznaczony pod nowy obiekt usługowy.

W ostatnich latach w tarapatach znalazło się również Centrum Handlowe Fort Wola w Warszawie. W 2017 roku ze względu na bardzo małe zainteresowanie kupujących zostało ono tymczasowo zamknięte. Wstępnie planowano, że po remoncie na jego terenie otwarta zostanie Ikea oraz inne sklepy z wykończeniem wnętrz. Okazało się jednak, że przez przedłużające się procedury administracyjne, Ikea podpisała umowę z CH Blue City i tam otworzy swój nowy sklep. Ponowne uruchomienie centrum handlowego planowane jest na przełom 2018 i 2019 roku, a jego nazwa zmieniona zostanie na „Galeria na Woli”. Czas jednak pokaże, czy plan naprawczy będzie udany, a miejsce nie zostanie okrzyknięte czarnym punktem na handlowej mapie stolicy.

Centrum Handlowe Modo miało być miejscem ekskluzywnym kierowanym do bardziej zamożnych osób. W modowym centrum stolicy zgodnie z planem nie znalazł się ani jeden sieciowy sklep z tańszym asortymentem. Wręcz odmawiano zawarcia umów najmu z takimi sklepami jak CCC, H&M czy Reserved. Niestety butiki Łukasza Jemioła, Teresy Rosati, Paprocki&Brzozowski, Bugatti Monnari czy Pierre Cardin nie podbiły serc mieszkańców Warszawy. Klientów w centrum handlowym było na lekarstwo. CH Modo działało niewiele ponad półtora roku. Większość z najemców nie zrezygnowała z najmu tylko, dlatego, że umowy zawarto na kilka lat, a za ich rozwiązanie groziły wysokie kary. Ostatecznie centrum zmieniło swoją politykę i w 2017 roku otwarty został nowy kompleks pod nazwą Łopuszańska 22. Składa się on z bardziej klasycznej oferty sklepów oraz strefy restauracyjnej.

O jedną galerię handlową za dużo otwarto również w Łodzi. Sukcesja cieszy się wśród mieszkańców miasta złą sławą, ponieważ wszyscy znają ją z… pustych korytarzy oraz niezagospodarowanej przestrzeni handlowej. Jak się okazało na pozór dobra lokalizacja (w pobliżu Politechniki Łódzkiej) oraz rekomendacje prezydent miasta Hanny Zdanowskiej, która uznała Sukcesję za symbol rozwoju miasta nie były kluczem do sukcesu. Po dwóch latach od otwarcia złożony został do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości galerii. Co prawda centrum handlowe nie zostało jak dotąd zamknięte, niemniej jednak od początku boryka się z brakiem zainteresowania ze strony klientów.

Chociaż do amerykańskiego kryzysu nam jeszcze daleko wszystko wskazuje na to, że w Polsce właśnie osiągnięty został maksymalny pułap zapotrzebowania na centra handlowe. Nic dziwnego, ponieważ jak dotąd wskaźnik powierzchni handlowej na mieszkańca przekraczał średnią Unii Europejskiej oraz niektórych zachodnich krajów takich jak Niemcy czy Holandia. Jest to tym bardziej zaskakujące, jeśli zwrócimy uwagę na nasze zarobki, które wciąż są jednak zdecydowanie niższe w porównaniu do naszych zachodnich sąsiadów. Czas pokaże, czy coraz mniejsze zainteresowanie ze strony najemców, rozwój handlu przez Internet oraz zmiana stylu społeczeństwa był wierzchołkiem góry lodowej. Być może są to jedynie zmiany, do których centra handlowe muszą się dostosować.

Karolina Pełka


Komentarze (0) Komentujesz jako - [zmień]

aby dodać komentarz, wpisz swój adres e-mail

WPROWADŹ SWOJE DANE, ABY DODAĆ KOMENTARZ

lub

Brak komentarzy. Twój może być pierwszy.

Zobacz wcześniejsze komentarze

Wróć