biznesowi
0
Jesteś zalogowany jako: Adam Kowalski
Wróć

Polski Rynek Mieszkaniowy 2018 – czy czeka nas kryzys?

07.11.2018

Za nami 12. edycja konferencji Polski Rynek Mieszkaniowy. Jakie trendy na rynku nieruchomości dostrzegają eksperci, którzy wystąpili podczas tego wydarzenia? Czy spadki sprzedaży w III kwartale to zapowiedź gorszych czasów? Czas na podsumowanie najważniejszych tematów poruszonych podczas konferencji

Rynek nieruchomości mieszkaniowych to wciąż jeden z najprężniej rozwijających się sektorów polskiej gospodarki. Wszystko dlatego, że w Polsce wciąż brakuje mieszkań. Średnia w krajach Unii Europejskiej to 466 mieszkań na 1000 osób, u nas to zaledwie 327 lokali mieszkalnych. Jednak od trzech kwartałów notujemy spadki sprzedaży na rynku nieruchomości mieszkaniowych – wynika z raportu REAS. Oferta nieco wzrosła tylko dzięki niewielkiej nadwyżce mieszkań wprowadzonych na rynek nad transakcjami.

Czy grozi nam kryzys?

Podczas konferencji najważniejsze wnioski z nowego raportu REAS przedstawiła Katarzyna Kuniewicz z Działu Badań i Analiz Rynku. Za malejącą sprzedaż można obwiniać głównie rosnące ceny, które są konsekwencją wzrostu kosztów ponoszonych przez deweloperów. Katarzyna Kuniewicz przekonywała jednak, że spadków należało się spodziewać, ponieważ 2017 rok był na rynku nieruchomości rekordowy i trudno będzie znów osiągnąć takie wyniki. Rynek odczuwa również skutki zakończenia programu MdM, który dotacjami wspierał sprzedaż najtańszych mieszkań.

Czego można się spodziewać w kolejnych miesiącach i w przyszłym roku? Najbardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz kurczenia się rynku przy wyższych, ale już wolniej rosnących cenach. – Notujemy wzrost kosztów budowy, co spowodowało wzrost cen, a także mogło zmniejszyć popyt – mówił podczas konferencji Marek Poddany, wiceprezes zarządu PZFD. – Zarówno stopy procentowe, inflacja, jak i bezrobocie są pod kontrolą i nie przewidujemy tu rewelacji. Wydaje mi się, że wzrost kosztów budowy powoli wyhamuje i nastąpi stabilizacja na rynku.

Liczba niewiadomych, które wpływają na rynek, jest jednak zbyt duża, żeby powiedzieć to z całą pewnością.

Czy specustawa uwolni grunty?

Kolejnym problemem dla deweloperów jest malejąca pula najlepszych gruntów pod zabudowę. – Potrzeba działań samorządów, by uwolnić grunty pod inwestycje mieszkaniowe – mówił Włodzimierz Stasiak, wiceprezes zarządu w BGK Nieruchomości.

Rozwiązanie przynosi tzw. specustawa mieszkaniowa. Inwestorzy zostali zwolnieni z konieczności przechodzenia długiej procedury odrolnienia działki, jeśli chcą postawić osiedle na terenie miasta. Przedsięwzięcie nie może stać w sprzeczności ze studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Specustawa przerzuca jednak na inwestora bardzo wiele obowiązków dotyczących zapewnienia przyszłym mieszkańcom bliskiego dostępu do przystanków komunikacji miejskiej, szkół i przedszkoli czy terenów rekreacyjnych.

Sami deweloperzy stwierdzają, że ustawa ta wcale nie ułatwia im pracy. – Muszę z przykrością stwierdzić, że specustawa mieszkaniowa to kolejna proteza, która ma chwilowo zastąpić rozwiązanie systemowe w postaci kodeksu prawa budowlanego, na który wszyscy czekamy – tłumaczyła Grażyna Kuźma z Taylor Wessing. – To jest rozwiązanie, które w sposób kompleksowy mogłoby rozwiązać wszystkie problemy dotyczące całego procesu budowlanego. Problem tkwi w tym, że jest ogromna praca legislacyjna, a do końca nikt nie wie, jak odnaleźlibyśmy się w nowej rzeczywistości prawnej.

Odpowiedzialni społecznie za miasto

Nowe regulacje, nazwane zostały przez ruchy miejskie mianem „lex deweloper”. Według aktywistów ustawa jest korupcjogenna i spowoduje, że deweloperzy będą budować na terenach chronionych. Podczas panelu „Dzielnice przyszłości. Idealne miasta idealnych ludzi, czy kulturowo-społeczna mieszanka?” temat ten poruszyła Justyna Kościńska ze Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze: – Tego typu ustawy mogą zmniejszać wpływ mieszkańców na miasto i oddawać za dużo władzy deweloperom. Uważamy, że dobre planowanie przestrzenne jest bardzo ważne i powinniśmy pilnować, żeby plany te były respektowane i mądre.

Paneliści dyskutowali również o trudnych kompromisach między deweloperami, urzędnikami a mieszkańcami. Jak zaznaczyli, konsultacje społeczne są ważne, jednak często istotne inwestycje mogą zostać zablokowane przez opór jednego mieszkańca. – Miasto jest własnością każdego z nas – podkreślał Grzegorz Finowski, radny dzielnicy Grzegórzki w Krakowie. – Żeby mądrze zarządzać miastem, trzeba przede wszystkim edukować mieszkańców. Dobry plan miejscowy powinien być efektem współpracy wielu osób: urzędników, architektów, urbanistów, mieszkańców i deweloperów.

Społeczna odpowiedzialność za tkankę miejską powinna spoczywać nie tylko na miejskich aktywistach, lecz także deweloperach. – Każde działanie dewelopera dziś będzie wpływało na sprzedaż za rok, dwa, 10 lat – tłumaczył Szymon Domagała, prezes zarządu w Henniger Investment. – Za kilkanaście lat, jako deweloper, chcemy wejść na osiedle i nie wstydzić się tego, co zrobiliśmy.


Komentarze (0) Komentujesz jako - [zmień]

aby dodać komentarz, wpisz swój adres e-mail

WPROWADŹ SWOJE DANE, ABY DODAĆ KOMENTARZ

lub

Brak komentarzy. Twój może być pierwszy.

Zobacz wcześniejsze komentarze

Wróć