biznesowi
0
Jesteś zalogowany jako: Adam Kowalski
Wróć

Nawigacja na nieznanych wodach

02.09.2020

Mieszkaniówka i magazyny utrzymują się na fali koronawirusowego tsunami, centra handlowe i biura niestety znalazły się pod wodą, ale ich sytuacja nie jest beznadziejna – takie wnioski płyną z dyskusji podczas 10. edycji „Forum Rynku Nieruchomości”, pierwszej konferencji nieruchomościowej na żywo, którą firma Nowy Adres S.A. zorganizowała w ubiegłym tygodniu w sopockim hotelu Sheraton

W sumie w Sopocie pojawiło się blisko 330 osób – deweloperów mieszkaniowych i komercyjnych, przedstawicieli agencji doradczych i instytucji finansowych, producentów materiałów budowlanych, zarządców, architektów, analityków i dziennikarzy – aby przez dwa dni dyskutować o możliwych scenariuszach rozwoju sytuacji na polskim rynku nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych w nowych, pandemicznych warunkach. Organizator dołożył wszelkich starań, aby wszyscy czuli się bezpiecznie i komfortowo – nie tylko spełniono wszystkie wytyczne Rady Ministrów dla tego typu wydarzeń, ale wdrożono także szereg własnych, autorskich zabezpieczeń. – Mamy nadzieję, że doskonałą organizacją FRN udowodniliśmy, że organizowanie klasycznych konferencji „na żywo” jest w obecnych warunkach jak najbardziej możliwe – powiedział Bartosz Zeidler, prezes zarządu Nowego Adresu. – Wysoka frekwencja mimo obecnych obostrzeń pokazuje, że spotkania online nie mogą zastąpić tradycyjnych spotkań branżowych. Ludzie chcą się spotykać, rozmawiać, zdobywać wiedzę i nawiązywać nowe kontakty biznesowe. Internet umożliwia to tylko w niewielkim stopniu.

Mieszkaniówka: spadków cen nie będzie

Jak koronawirusowa pandemia wpłynęła na nasz rynek nieruchomości? To pytanie we wszystkich możliwych wariantach rozbrzmiewało na salach i korytarzach jubileuszowego FRN. Prawie pół roku temu epidemia Covid-19 niemal z dnia na dzień wywróciła do góry nogami całą  gospodarkę. Do nowych warunków w trybie przyspieszonym musiała przystosować się zarówno branża mieszkaniowa, jak i szeroko pojęty sektor komercyjny. Jeśli chodzi o mieszkaniówkę, wbrew głosom pojawiającym się w Internecie nie ma co liczyć w najbliższej przyszłości na spadki cen mieszkań. Te bowiem cały czas znajdują nabywców – według firmy doradczej JLL w drugim, pandemicznym kwartale 2020 roku ceny w niektórych miastach Polski… urosły dalej o 2-3 proc.! – Rzeczywiście, jeśli chodzi o sprzedaż dla klientów indywidulanych, w marcu i kwietniu mieliśmy do czynienia z dużym tąpnięciem, ale później rynek zaczął się odradzać. Obecnie w niektórych inwestycjach poziomy sprzedaży dorównują tym sprzed pandemii. Natomiast jeśli chodzi o nabywców instytucjonalnych, to tu sytuacja jest nawet lepsza – inwestorzy wycofują swój kapitał z rynku handlowego i hotelowego, by inwestować go w pakiety mieszkań na wynajem. Nieruchomości mieszkaniowe tradycyjnie uważane są za najbezpieczniejszą inwestycję w niepewnych czasach – mówił dr Maximilian Mendel, dyrektor Działu Inwestycji Mieszkaniowych w agencji JLL. Spadków cen mieszkań nie można się spodziewać także z innego powodu – zmniejsza się bowiem ich podaż. W drugim kwartale do sprzedaży wprowadzono zaledwie 10,6 tys. lokali, o blisko 36 proc. mniej niż średnia z ostatnich trzech lat dla tego okresu. Andrzej Biernacki, prezes zarządu firmy Ekolan oraz Trójmiejskiego Oddziału Polskiego Związku Firm Deweloperskich za taki stan wini jednak nie koronawirusa, ale powolną pracę administracji samorządowej: – Obniżka podaży wynika z opieszałości urzędników, którzy spowalniają procedury administracyjne. Owszem, deweloperzy mają grunty, ale nie trafiły one na rynek, bo ich właściciele wciąż nie mogą otrzymać stosownych pozwoleń. Proces inwestycyjny na rynku mieszkaniowym w ostatnich latach wydłużył się 2-3 razy! Jeśli nie zostanie to naprawione, podaż dalej będzie słaba.

Nawigacja na nieznanych wodach - ludzie

Biura: lekkie hamowanie

Rynek biurowy w miesiącach wymuszonego lockdownu przeszedł chyba największe zmiany – niemal z dnia na dzień pracownicy sektora usług przenieśli się z pracą do własnych domów, aby kontynuować ją w formule home office. Nie jest to jednak rozwiązanie długoterminowe – według Daniela Bieniasa, dyrektora zarządzającego agencji CBRE nie chcemy już pracować w domach, wolimy w biurach, ale mają to być biura bezpieczne. W najbliższych latach możemy jednak spodziewać się niższego popytu na powierzchnie biurowe. – Według naszych badań aż połowa najemców wstrzymuje się z podejmowaniem decyzji leasingowych. Tylko kilkanaście procent firm zadowolonych jest z ulg otrzymanych od właściciela ich obecnego biura. 75 proc. planuje dodatkowe inwestycje w technologie pracy zdalnej, a 45 proc. wdrożyło u siebie rotacyjny system pracy. W czasach kryzysu do głosu dochodzą dyrektorzy finansowi i księgowi, nawołujący do oszczędności, więc można spodziewać się, że popyt jednak się zmniejszy. Spodziewamy się, że w dłuższym okresie odsetek pustostanów w Warszawie zwiększy się z 7 proc do 10 proc. w 2025 roku. 10 proc. to jednak bardzo zdrowy współczynnik vacancy, uznawany na dojrzałych rynkach zachodnich za cos zupełnie normalnego – przewiduje Bienias.

Retail: odzyskać tożsamość… i klientów

Najmocniej podczas pandemii ucierpiał rynek nieruchomości handlowych. W warunkach lockdownu kupujący przenieśli się do Internetu. Aby ich odzyskać, handel tradycyjny czeka niełatwe zadanie – retail musi niejako „wymyślić się na nowo” i mocniej postawić na współpracę z e-commerce w ramach rozwiązań omnichannel. – Koronawirus przyspieszy tylko zmiany, których na rynku handlowym spodziewaliśmy się od lat. Nie ulega wątpliwości, że stacjonarny retail potrzebuje większej synergii z handlem internetowym, jeśli w chce w obecnych warunkach odzyskać klientów. Gdy spojrzymy na odwiedzalność obiektów handlowych, jest coraz lepiej – co prawda jeszcze w maju wynosiła ona średnio tylko 61 proc. poziomów z 2019 roku, ale w lipcu było to już 86 proc., co w całym regionie CEE plasuje nas tylko za Czechami. Obroty są jednak niższe – w lipcu było to tylko 77 proc. średnich ubiegłorocznych obrotów. Jakie branże ucierpiały? Najbardziej usługi, rozrywka, gastronomia, moda i sport. Najmniej – branża FMCG i elektronika; ludzie tłumnie ruszyli po laptopy i drukarki, żeby móc pracować z domu – wyliczał Daniel Bienias.

Nawigacja na nieznanych wodach - ludzie

Magazyny: nowy wiatr w żaglach

Czy jakiś sektor rynku nieruchomości „wygrał” na pandemii koronawirusa? Okazuje się, że beneficjentem nowych realiów może być rynek magazynowy. Lockdown nie tylko nie wpłynął na jego techniczne funkcjonowanie, ale też zwiększył popyt na powierzchnie magazynowe wśród firm z sektora e-commerce i logistycznego. W pierwszej połowie 2020 roku wynajęto rekordowe 2,43 mln m kw. powierzchni magazynowych, o 25 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok temu. Bacznie obserwują ten rynek fundusze inwestycyjne, szukające stabilnych aktywów na czas nadchodzącego spowolnienia. Lada dzień złamana zostanie symboliczna granica 20 milionów metrów kwadratowych powierzchni magazynowych w Polsce, a będzie ich zapewne potrzeba znacznie więcej – pandemia obnażyła uzależnienie wielu branż od Chin jako głównego wytwórcy i dostawcy dóbr. Możemy się zatem spodziewać przenoszenia produkcji do Europy czy Polski w ogóle w celu zabezpieczenia płynności dostaw. Na wypadek powtórki z zamknięcia Chin importerzy będą również zwiększać swoje stany magazynowe.


Komentarze (0) Komentujesz jako - [zmień]

aby dodać komentarz, wpisz swój adres e-mail

WPROWADŹ SWOJE DANE, ABY DODAĆ KOMENTARZ

lub

Brak komentarzy. Twój może być pierwszy.

Zobacz wcześniejsze komentarze

Wróć