biznesowi
0
Jesteś zalogowany jako: Adam Kowalski

Jak zmieni się marketing deweloperski wskutek pandemii?

24.04.2020

Wszystko wskazuje na to, że pod wpływem zmian, wymuszonych przez COVID-19, ulegnie reorientacji także marketing deweloperski. Rosnący lęk, zarówno przed wirusem, jak i utratą pracy oraz załamaniem gospodarki spowoduje, że wrócimy w komunikacji marketingowej do podkreślania bezpieczeństwa relacji klient – deweloper.

Biura pośrednictwa opustoszały, telefony deweloperów przestały dzwonić, na terenach inwestycji brak kupujących. Po dziesięciu latach hossy rynek nieruchomości czuje się nieswojo. A przecież nie jest to pierwszy kryzys w tym stuleciu. Jesteśmy bogatsi o doświadczenie sprzed dekady, kiedy fala bankructw deweloperów i setki nabywców, pozostawionych “na lodzie”, trwale wpłynęły na rynek pierwotny.

Czy zatoczymy koło? Czy przykurzone atrybuty marki dewelopera, szczególnie istotne dziesięć lat temu, wrócą teraz na biurka copywriterów? Można się spodziewać, że poza żelaznymi argumentami marketingu deweloperskiego: ceną i lokalizacją, skutecznie eksploatowanymi przez modele generowania leadów, wysoką pozycję w hierarchii kryteriów zakupu mieszkania odzyska kwestia zaufania do dewelopera. Gdy rynek trzęsie się w posadach, a jutro przestało być przewidywalne, wracają stare dobre wartości: stabilność i wiarygodność marki.

Nie jest to kwestia wyłącznie nastrojów społecznych. Najprawdopodobniej będziemy świadkami kilku niewielkich bankructw, a większe fuzje, w atmosferze napięcia, mogą w opinii publicznej zostać powiązane ze złą sytuacją finansową przejmowanych przedsiębiorstw. To sprawi, że klienci indywidualni będą się uważniej przyglądać deweloperowi, zwłaszcza oferującemu mieszkania z terminem odbioru “za dwa lata”.

Z drugiej strony – konsumenci liczą na spadki cen nieruchomości, których… prawdopodobnie nie będzie. Nie pozwalają na to ani rosnące koszty budowy, ani odpływ ukraińskich pracowników, nie wskazują też na to dotychczasowe zyski i dobry cashflow, dzięki którym “starzy gracze” mogą poczekać z gwałtownymi wyprzedażami. Klient może zatem być nieco rozczarowany – i oczekiwać więcej.

Jest to moment, w którym marka zyskuje na znaczeniu, a za marką – klasyczny marketing wizerunkowy, odstawiony ostatnio na boczny tor, dzięki skutecznym mechanizmom pozyskiwania leadów. Prawdopodobnie wzrośnie też waga odpowiednio opakowanych wartości dodanych inwestycji, zwłaszcza związanych z bezpieczeństwem i prywatnością, ale także zagospodarowaniem zieleni.

Wobec zaostrzonej polityki banków cenniejszy stanie się klient gotówkowy, głównie inwestycyjny, wzrośnie zatem rola relacji inwestorskich i powiązanego z giełdą PR. Klient inwestycyjny nie czeka, by być znalezionym; podejmuje decyzje w sposób aktywny. Nie jest leadem na sprzedaż, tylko graczem rynku nieruchomości. Chce wybierać ofertę świadomie na podstawie jasnych informacji.

Tani pieniądz, inflacja i niskie stopy procentowe pozwalają na optymistyczne prognozy rynku inwestycyjnego, którego aktywizacja ma szansę wyrównać okresowy spadek popytu, wywołany wzmożoną ostrożnością klientów detalicznych, rosnącym bezrobociem i klinczem najmu krótkoterminowego. Inwestorzy preferują mocne marki, ponieważ nieposzlakowana opinia dewelopera gwarantuje wysoki zysk. Korzystny wizerunek spółki deweloperskiej jest szczególnie istotny, gdy spółka deweloperska emituje akcje na giełdzie. Rosnąca w ostatnich latach tendencja siły rozpędu marketingu deweloperskiego, którą można było zamknąć w kwintesencji “i tak się sprzeda”, właśnie zakończyła cykl, robiąc miejsce starannie przemyślanym strategiom komunikacji i przywracając do łask znaczenie wizerunku marki.

Magdalena Rudzińska-Młynarska, CEO, AVOCADO


Komentarze (0) Komentujesz jako - [zmień]

aby dodać komentarz, wpisz swój adres e-mail

WPROWADŹ SWOJE DANE, ABY DODAĆ KOMENTARZ

lub

Brak komentarzy. Twój może być pierwszy.

Zobacz wcześniejsze komentarze

Wróć