biznesowi
0
Jesteś zalogowany jako: Adam Kowalski
PL EN
Wróć

Co przyniosą niedziele? Cz. I

19.09.2017

Dyskusja dotycząca ewentualnego wprowadzenia w Polsce zakazu handlu w niedzielę trwa. Jakie skutki przyniosłoby wprowadzenie ustawy? I czy Polska jest na nie gotowa? Na te i inne pytania odpowiada Joanna Mroczek – Senior Director, Head of Research and Marketing w CBRE Polska

 – Wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę niewątpliwie przyczyni się do zmian na polskim rynku handlowym. Przede wszystkim będzie wymagać zmiany nawyków zakupowych Polaków, którzy od przeszło 20 lat przyzwyczajeni są, że praktycznie każdego dnia można bez przeszkód zrobić zakupy. Patrząc jednak z punktu widzenia właścicieli centrów handlowych, taka zmiana może wpłynąć negatywnie na wyniki finansowe całego obiektu, bo może nie udać się przenieść całego obrotu generowanego w niedzielę na inne dni tygodnia. Poza tym liczba zatrudnionych osób może okazać się zbyt wysoka biorąc pod uwagę ograniczenie działalności o jeden dzień w tygodniu – tłumaczy Joanna Mroczek i dodaje: – Należy także mieć na uwadze, że projekt nie stanowi rozwiązania problemu wolnych niedziel w Polsce, a jedynie wychodzi naprzeciw pracownikom sektora handlowego, co – przez wzgląd na groźbę redukcji zatrudnienia w tym sektorze – i tak jest pozorne. Pracownicy branży gastronomicznej, kulturalnej i rozrywkowej nadal będą pracować w niedziele. Prawdopodobnie nastąpi jedynie odpływ zwalnianych pracowników z branży handlowej do branży rozrywkowej i gastronomicznej; zakaz handlu to w pewnym sensie szansa dla tych sektorów.

Zgodnie z badaniami CBOS z 2016 r., aż 61 proc. Polaków poparło ustanowienie niedzieli dniem wolnym od handlu. Jak Pani myśli, czym jest spowodowane?

To jest ciekawe pytanie. Myślę, że panuje ogólne przekonanie, że za pomocą tej ustawy można zrobić coś dobrego.

W jakim sensie?

Przede wszystkim ludzie nie będą musieli pracować w niedzielę. Ponadto w ich opinii zyskają małe firmy, w tym małe sklepy, za to wielkie korporacje będą bardziej opodatkowane. Jednak tak naprawdę wiele osób patrzy na wszystko dosyć pobieżnie, nikt nie analizuje faktycznych konsekwencji wprowadzenia tej ustawy. To jest bardzo populistyczne myślenie, próbujące w jakiś sposób załagodzić poczucie niesprawiedliwości panujące wśród społeczeństwa.

Rząd opiniując projekt ustawy uznał, że będzie miała ona pozytywny wpływ na budowanie więzi w polskich rodzinach. Jakie inne społeczne korzyści mogą z niej wyniknąć?

Temat rodzin był również poruszany na Węgrzech w 2015 r., wówczas mówiło się, że one dużo zyskają. Być może jest w tym jakieś dobre myślenie, bo wolne niedziele w praktyce oznaczają więcej czasu spędzanego w rodzinnym gronie. Istnieje również przekonanie, że na ustawie skorzystają polskie firmy – mały lokalny biznes oraz firmy rodzinne. Nie wiem czy zyska na tym sama rodzina, czy może bardziej sposób spędzania wolnego czasu. Zamiast chodzenia po centrum handlowym ludzie zaczną uprawiać sport, wyjeżdzać poza miasto, może to doprowadzić do rozwoju turystyki. Innymi słowy pieniądze wydawane wcześniej w sklepach zasilą wówczas inne sektory gospodarki.

Według Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności liczba osób pracujących w sklepach i innych obiektach handlowych w niedzielę w 2015r. wyniosła ok. 377 tys. Wejście ustawy w życie będzie wiązało się z redukcją tych etatów. Jakie mogą być inne długofalowe skutki tego procesu? Czy może to spowodować falę zwolnień, które przyczynią się do wzrostu bezrobocia?

Oczywiście ustawa może spowodować liczne zwolnienia – szacunki mówią nawet o kilkudziesięciu tysiącach – oraz zmniejszenie wynagrodzeń. Wszystko to przełoży się na zamożność ludzi. Z pewnością część poszkodowanych będzie szukać zatrudnienia w gastronomii, turystyce czy wszelako pojętych usługach. Nie wszyscy pozbawieni pracy w wyniku redukcji etatów zostaną jednak na bruku, ale zwyczajnie zmienią sektor. Często nie bierze się również pod uwagę osób obsługujących centra handlowe, a przecież to nie tylko pracujący w sklepach. To także ludzie świadczący usługi sprzątające, ochroniarskie, transportowe. Centra handlowe w niedzielę to też targi oraz rozmaite eventy i inne wydarzenia marketingowe. Tak więc firmy zajmujące się ich organizacją też będą zmuszone ograniczyć zatrudnienie.

Wśród zwolenników wprowadzenia zakazu pojawiają się opinie, że utracone niedzielne przychody ze sprzedaży łatwo będzie można odrobić w ciągu tygodnia.

Nawet jeśli centrum handlowe jest zamknięte w niedzielę, ma te same koszty utrzymania – na tym nie da się zaoszczędzić. Te koszty eksploatacyjne zostaną przerzucone na firmy, które przecież będą miały zdecydowanie niższe obroty. Mówienie, że utracone przychody zrekompensują się w ciągu tygodnia jest nieprawdą. Na Węgrzech w soboty centra handlowe były tak przeludnione, że strukturalnie nie były w stanie pomieścić takich tłumów. W takim wypadku ludzie spędzają mniej czasu w sklepach, kupując tym samym mniej towarów. Cierpi również gastronomia, która z reguły w weekendy cieszy się największym zainteresowaniem. To, że ludzie nie będą mieli możliwości odwiedzenia restauracji w niedzielę, nie spowoduje raczej, że zjedzą więcej w ciągu tygodnia.

Co stanie się ze sklepami, które największe obroty notują w weekendy?

Jeśli na przykład potencjalny klient sklepu sportowego nie będzie mógł kupić potrzebnych rzeczy w niedzielę, wówczas znajdzie na to czas w ciągu tygodnia. Natomiast nie zrobi wtedy żadnych dodatkowych zakupów. Koszty utrzymania centrów handlowych nie mogą ulec zmianie, gdyż zapisane są w umowach. W związku z tym w dłuższym okresie wzrosną czynsze. Działa to w następujący sposób – spadają obroty, ale koszty pozostają takie same, wówczas dochody są niższe i pojawia się potrzeba zwolnień. Nie wszyscy najemcy sobie z tym poradzą, a nasz kraj jest w sytuacji, gdzie zależy nam na pojawianiu się nowych firm, także tych z zachodu. Takie ograniczenie jest złym ruchem. Wspomniane firmy liczą na możliwość rozwoju właśnie w naszym kraju, a my zdajemy się im to dodatkowo utrudniać. W tej sytuacji będą one wolały wstrzymać się z wejściem na rynek i po prostu poczekać na rozwój zdarzeń.

Wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę wiąże się nie tylko ze spadkiem obrotów np. centrów handlowych, ale również stratami dochodów z podatków dla skarbu państwa. Jak duże mogą być rzeczone straty? Czy Polska gospodarka jest na nie przygotowana?

W dyskursie publicznym często dominują opinie twierdzące, że skoro Niemcy poradzili sobie z wolnymi od handlu niedzielami, to w Polsce również może się to udać. Jednak naszemu krajowi wciąż daleko do Niemiec. Kraje na dorobku muszą się bardziej starać, poza tym ludziom niezwykle zależy na pracy. Moim zdaniem nie warto ryzykować, by jakąś decyzją wyrządzić nieprzewidywalną szkodę.

Dużo mówi się o tym, kto na tej ustawie straci. A kto może na niej zyskać?

No właśnie, kto skorzysta? Wszelkie raporty pokazują, że ludzie na tym nie skorzystają, bo mogą stracić pracę. Małe firmy również nie odniosą korzyści, ponieważ ludzie przestaną robić zakupy w niedzielę w ogóle, a więc nie zwiększy im się dochód. Mogą za to zyskać duże korporacje. Stało się tak na Węgrzech, gdzie ludzie kupowali więcej, na zapas. Skorzystają również wszelkie aktywności poza centrami handlowymi – ulice handlowe, gastronomia i restauracje w centrach miast – bo ludzie muszą gdzieś spędzać czas.

Stacje benzynowe już teraz oferują szeroki asortyment podstawowych produktów, często w cenach znacznie wyższych od zwykłych sklepów. Czy istnieje szansa, że w wyniku ustawy przekształcą się one w mini-markety?

Nawet spora. Zresztą część już się przekształciła, one rozwijają się bardzo intensywnie. Jednak istnieją pewne ograniczenia. Projekt ustawy dopuszcza działalność stacji, które prowadzą wyłącznie handel produktami naftowymi i gazowymi. W przypadku, gdy stacja oferuje również produkty innego rodzaju, jej powierzchnia nie może przekraczać 80 m kw. To są regulacje, które budzą duży niepokój, na zasadzie „kto zyska, kto nie zyska”. Dlaczego małe, lokalne sklepy będą mogły funkcjonować, a inne nie?

Czyli istnieją pewne sposoby obejścia tego zakazu?

To jest duże pole działania dla prawników i przypuszczam, że tutaj kreatywność będzie ogromna. Tego tematu tak łatwo się nie odpuszcza. Osoby zajmujące się handlem z pewnością znajdą sposób na zminimalizowanie szkód.

Jak na przykład budowanie przystanków autobusowych? Bo mówi się, że lokali położonych na szlakach komunikacyjnych zakaz nie będzie obowiązywał, tak aby nie powodować utrudnień dla podróżujących.

Powstaną po prostu centra handlowe na dworcach. Temat przystanków autobusowych jest dosyć ciekawy i z pewnością się rozwinie. Rynek nie znosi pustki i ta potrzeba zawsze będzie. To nie jest czarno-białe – wprowadzą ustawę i tu już nic nie będzie. Będzie, ale w innym miejscu.

Sieci sklepów będą więc łączyć siły ze stacjami benzynowymi, dworcami…

To już się dzieje. PKP remontuje wszystkie swoje dworce, powstają powierzchnie handlowe na całkiem dobrym poziomie. Stacje benzynowe również mają przy swoich powierzchniach małe sklepiki, które powoli się rozrastają. Z pewnością niektóre miejsca zostaną zagospodarowane lepiej niż obecnie. Teraz centrum handlowe trochę załatwia sprawę. Liczyłabym również na to, że osiedla mieszkaniowe bardziej rozbudują część handlowo-usługową na parterach. Powinny one dawać dostęp do tych usług, a nie grodzić się.

CDN.

rozmawiała Olga Konarzycka


Komentarze (0) Komentujesz jako - [zmień]

aby dodać komentarz, wpisz swój adres e-mail

WPROWADŹ SWOJE DANE, ABY DODAĆ KOMENTARZ

lub

Brak komentarzy. Twój może być pierwszy.

Zobacz wcześniejsze komentarze

Wróć